Kategorie: Wszystkie | Inne | NBA | Nice One | PL | Reprezentacja | Rynek
RSS
czwartek, 22 lipca 2010
Powtórzą sukces z Mistrzostw Świata?

Dziś w Wilnie rozpoczęły się zawody, które wyłonią najlepsze koszykarskie ekipy do lat 18 ze Starego Kontynentu.

Trener Piotr Bakun zdecydował się powołać sześciu zawodników z drużyny Jerzego Szambelana, która półtora tygodnia temu wywalczyła srebrny medal na MŚ U-17 w Hamburgu, przegrywając dopiero w finale z USA 80:111. Dwóch z nich wyszło dziś na parkiet w pierwszej piątce (Mateusz Ponitka i Przemysław Karnowski), pozostała czwórka (Grzegorz Grochowski, Michał Michalak, Tomasz Gielo oraz Piotr Niedźwiecki) zasiadła na ławce rezerwowych, lecz każdy z tych koszykarzy miał swój udział w dzisiejszej wygranej nad Słoweńcami 89:82.

Karnowski, zaliczył double-double (12 punktów, 13 zbiórek), co na MŚ było jego specjalnością, Gielo świetnie prezentował się podczas odpoczynku kolegów z wyjściowego składu (17 punktów, 9 zbiórek), a najlepszym strzelcem był (podobnie jak na turnieju w Hamburgu) Ponitka, zdobywca 20 punktów.

Niemożliwe jest, aby jednoznacznie stwierdzić, czy sukces na światowej imprezie będzie miał swoje przełożenie w batalii o europejski prymat. Nasi srebrni medaliści staną w szranki z nieznacznie starszymi rywalami, którzy mogą okazać się od nich lepsi, choć równie dobrze istnieje prawdopodobieństwo, że umiejętności Polaków ich przerosną.

Jutro o godz. 19 podopiecznych Piotra Bakuna czeka starcie z gospodarzami. Dwa lata temu Litwini zdobyli złoty medal na ME U-16. Na turnieju w Wilnie gra aż siedmiu zawodników z tamtego zespołu. O wygraną będzie bardzo trudno.

piątek, 09 lipca 2010
Polska w półfinale!

BRAWO!

Podopieczni Jerzego Szambelana pokazali klasę po raz kolejny. Wygrali z Serbami 100:70, co oznacza, że znaleźli się w czwórce najlepszych ekip Mistrzostw Świata U-17 w Hamburgu obok Amerykanów, Kanadyjczyków i Litwinów.

Z tymi ostatnimi zmierzą się w boju o finał, który rozpocznie się jutro o godz. 21.15.

Polacy dziś bardzo dobrze rzucali za dwa (62%). Najwięcej punktów zdobył Tomasz Gielo (24).

Mecz był do obejrzenia na FIBATV.com, lecz nie uiściłem odpowiedniej opłaty, więc pozostało mi śledzenie wyniku. Może spełni się moje życzenie i któraś z polskich telewizji wykupi prawa do transmisji pozostałych spotkań z udziałem Polaków.

Relacja live dziennikarzy Sport.pl.

środa, 07 lipca 2010
Oby tak dalej

Możemy być dumni z polskich nastolatków. Zwyciężając z Kanadą, przypieczętowali awans z pierwszego miejsca w grupie do ćwierćfinału Mistrzostw Świata U-17 w koszykówce, które odbywają się w Hamburgu. Oprócz Polaków, kompletem zwycięstw mogą poszczycić się tylko zawodnicy ze Stanów Zjednoczonych, co nie może wprawić nikogo w zdziwienie.

Chłopcy Jerzego Szambelana zaliczają się do jednych z najlepszych koszykarzy na trwającym turnieju. Mateusz Ponitka (Polonia 2011 Warszawa) jest na drugim miejscu w rankingu strzelców (19,4 punktu na mecz), Grzegorz Grochowski (ZKS Stal Stalowa Wola) jest trzeci w klasyfikacji najczęściej asystujących (5,4 na mecz).

Przemysław Karnowski (Katarzynka Toruń) wyrasta na gwiazdę polskiej reprezentacji. Lideruje w zbiórkach (12,2 na mecz) oraz zdobył najwięcej (cztery) double-double. Na dodatek zajmuje drugą lokatę w rankingu najczęściej blokujących (2,2 na mecz).

Ćwierćfinałowe starcie z Serbią odbędzie się w piątek. Początek o godz. 21.15. Wątpię, aby którakolwiek z polskich stacji telewizyjnych zdecydowała się na transmisję. Mimo tego, że byliśmy gospodarzami Eurobasketu 2009, nie przyniosło to powtórki boomu na koszykówkę, jaki był w latach 90. Póki co, pozostaje śledzić relacje statystyczne na FIBA.com lub zarejestrować się na stronie FIBATV.com i uiścić odpowiednią opłatę w celu obserwowania na żywo zmagań naszych reprezentantów.

poniedziałek, 15 lutego 2010
Janczyk znowu musi poczekać

Oto lista powołanych zawodników na sparing z Bułgarią, który odbędzie się 3 marca na stadionie mieszczącym się przy ul. Konwiktorskiej 6 w Warszawie:

Bramkarze: Tomasz Kuszczak (Manchester United), Sebastian Przyrowski (Polonia Warszawa).

Obrońcy: Dariusz Dudka (AJ Auxerre), Kamil Glik (Piast Gliwice), Tomasz Jodłowiec (Polonia Warszawa), Marcin Kowalczyk (Dinamo Moskwa), Łukasz Mierzejewski (Cracovia Kraków), Maciej Sadlok (Ruch Chorzów), Michał Żewłakow (Olympiacos Pireus).

Pomocnicy: Tomasz Bandrowski (Lech Poznań), Jakub Błaszczykowski (Borussia Dortmund), Maciej Iwański (Legia Warszawa), Radosław Majewski (Nottingham Forest), Rafał Murawski (Rubin Kazan), Ludovic Obraniak (Lille), Sławomir Peszko (Lech Poznań), Łukasz Piszczek (Hertha Berlin), Maciej Rybus (Legia Warszawa).

Napastnicy: Ireneusz Jeleń (AJ Auxerre), Robert Lewandowski (Lech Poznań), Patryk Małecki (Wisła Kraków), Dawid Nowak (GKS Bełchatów).

I znowu nie ma Dawida Janczyka wśród napastników.

Franciszek Smuda na pewno zdaje sobie sprawę z tego, co sobą reprezentuje Nowak. Widział go na wyjeździe w Tajlandii, tak samo, jak Małeckiego. Lewandowskiego zna z pracy w Lechu Poznań. Jeleń ma swoją klasę, każdy wie, na co go stać.

Powołania ostatnich z trzech z wymienionej przeze mnie czwórki zawodników rozumiem. Jeleń to obecnie najlepszy polski napastnik, regularnie gra w Auxerre, jest filarem swojej drużyny. Lewandowski prowadzi w klasyfikacji strzelców w Ekstraklasie, Małecki zajmuje w niej trzecią lokatę (razem z Arturem Sobiechem i Andrzejem Niedzielanem).

A Nowak? Siedem meczów jesienią, w których zdobył dwa gole. Trzeba dodać, że w powiększeniu dorobku przeszkodziły mu kontuzje.

Janczyk w tym sezonie dziesięciokrotnie trafił do siatki. Ta sztuka udała mu się w ciągu dwudziestu spotkań. I to nie w prowincjonalnej polskiej lidze, gdzie emocje są, ale nie w wyniku poziomu sportowego, tylko roszad w tabeli. Trafiał w lidze belgijskiej. Nie jest ona jakaś mocarna, ale bez wątpienia lepsza od naszej. To w niej gra Club Brugge, zwycięzca ubiegłorocznego dwumeczu z Lechem Poznań. To w niej występuje Anderlecht Bruksela, który w 2003 roku wyeliminowała Wisłę Kraków.

Mam nadzieję, że powołując zawodników na kolejne spotkanie, Smuda da szansę Janczykowi. Oczywiście, jeżeli ten napastnik będzie w formie. Teraz w niej jest.

poniedziałek, 08 lutego 2010
Pomijany Janczyk

Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego Dawid Janczyk rozegrał aż tak mało spotkań w seniorskiej reprezentacji Polski. Na swoim koncie ma ich zaledwie pięć, w żadnym z nich nie zdobył bramki.

Jego transfer z Legii Warszawa do CSKA Moskwa w 2007 roku nie można uznać za fantastyczny. Owszem, mieliśmy zawodnika w czołowym klubie ligi rosyjskiej, lecz grał on tyle, co kot napłakał. Wypożyczenie do belgijskiego Lokeren dwa lata po poprzedniej zmianie klubu okazało się strzałem w dziesiątkę.

Nowe miejsce pobytu przyniosło diametralną zmianę sytuacji, w jakiej znalazł się Polak. Stał się podstawowym napastnikiem klubu, który na koniec sezonu 2008/2009 znalazł się na siódmym miejscu w Jupiler League. Teraz tej drużynie wiedzie się znacznie gorzej. Ma zaledwie dwa punkty przewagi nad strefą spadkową, z czego Janczyk pewnie nie był zadowolony. Ze swojej formy już mógł być: 18 spotkań i 9 goli w obecnych rozgrywkach.

Zwróciło to uwagę siódmego w lidze Germinalu Beerschot. Już w drugim meczu w barwach nowej ekipy, do której także został wypożyczony, zdobył bramkę. Mam nadzieję, że swoją grą Dawid Janczyk zwrócił uwagę Franciszka Smudy i dostanie powołanie na marcowy sparing z Bułgarią.

Uważam, że eks-legionista był niesłusznie pomijany przy selekcji do reprezentacji Polski przez Leo Beenhakkera. Janczyk dysponuje nienaganną techniką, dobrymi warunkami fizycznymi i, co bardzo ważne, potrafi pomyśleć. Wiem, że brzmi to wyświechtanie, ale ten niespełna 23-latek ma predyspozycje, aby zaistnieć, nie tylko zagrać, w biało-czerwonych barwach. Nie mamy wielu dobrych napastników. A już takich, co regularnie trafiają zagranicą prawie wcale.

czwartek, 10 września 2009
Gdzie oni są?!

Jeden! Dwa! Trzy! MAŁO!!!

Nawet dwóch napastników, których tak wielu domagało się w pierwszym składzie, na nic by się zdało reprezentacji Polski, skoro nikt z niej nie potrafi rozpocząć ani jednej składnej akcji w ciągu 90 minut gry. Kompromitacja, hańba, blamaż - te słowa to zdecydowanie za mało, by pokazać masochistyczny futbol prezentowany przez Polaków w kolejnym (z wielu już, na szczęście już ostatnim w eliminacjach do MŚ2010) meczów o wszystko ze Słowenią.

Gdzie jest ta ekipa, która dwukrotnie powstrzymała Portugalię? W jaki tylko sobie znany sposób straciła styl gry ze spotkaniu z Czechami? Gdzie podziewa się solidność ze sparingu z Grecją? Jest dla mnie niewytłumaczalne i niezrozumiałe, by przejść aż tak wielką metamorfozę. Wpadki zdarzają się najlepszym od czasu do czasu, nam to weszło w rutynę. Wydaje się, że potyczki z wyżej wymienionymi zespołami to były piękne sny osoby cierpiącej na depresję, która tylko w świecie Morfeusza może cieszyć się na ogół przygnębiającym życiem.

Nie mamy reprezentacji na poziomie europejskiego średniaka, której przytrafiają się słabe mecze. Polska drużyna to obecnie bardzo przeciętna ekipa, lecz raz na jakiś czas potrafi nas zaskoczyć i narobić złudnych nadziei, przesłaniających prawdziwy obraz nędzy i rozpaczy.

Teraz pozostaje czekać na wybór nowego selekcjonera. Prezes PZPN-u już nieoficjalnie zdymisjonował Leo Beenhakkera. Jego następcą będzie zapewne potulny jak baranek Stefan Majewski. Bezkonfliktowy przyjaciel wszystkich, szczególnie władz polskiej piłki.

08:03, piotrek.adamczyk , Reprezentacja
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2
Liczniki odwiedzin