Kategorie: Wszystkie | Inne | NBA | Nice One | PL | Reprezentacja | Rynek
RSS
poniedziałek, 28 września 2009
Prezes nauczył się cierpliwości?

Józef Wojciechowski zaskakuje wszystkich. Dusan Radolsky odnosi mierne rezultaty, prowadząc Polonię Warszawa, a prezes „Czarnych Koszul” nie myśli nad jego zwolnieniem. To niespodzianka, patrząc na jego poprzednie wyczyny.

Po remisie z Lechią Gdańsk zwolnił Bogusława Karczmarka, choć pod jego wodzą warszawianie odnieśli trzy ligowe zwycięstwa z rzędu. Dla popularnego „Bobo” było to czwarte (!) spotkanie w roli trenera stołecznej drużyny. Przed nim Jacek Zieliński pożegnał się z posadą szkoleniowca. Zanim do tego doszło, Polonia została mistrzem jesieni sezonu 2008/2009, następnie zremisowała z Legią, przegrała z Wisłą, a czarę goryczy przelała porażka z ŁKS-em. Pożegnanie się w tym sezonie z Jackiem Grembockim było oczywiste. Za jego rządów warszawska ekipa falowała, co nie zaspokajało ambicji prezesa.

Nie sądzę, że Wojciechowskiego zadowalają trzy porażki oraz remis w czterech ligowych potyczkach. Tak właśnie wygląda dorobek Radolskiego. Prezes odgrywa się teraz na zawodnikach. Premie zostaną im wypłacone dopiero wtedy, kiedy drużyna awansuje do europejskich pucharów. Na razie na to się nie zanosi. Na zmianę trenera również nie, co potwierdza Piotr Ciszewski, wiceprezes Polonii.

Obecny trener „Czarnych Koszul” wydaje się być nietykalny. Do czasu. Nerwy Józefa Wojciechowskiego są niezwykle łatwe do nadszarpnięcia. Z niecierpliwością czekam na jego kolejny ruch, jakąkolwiek decyzję dotyczącą sztabu szkoleniowego, bądź piłkarzy. Na pewno będzie ciekawie.

21:13, piotrek.adamczyk , PL
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 20 września 2009
Sposób na Barcę

„Duma Katalonii” wczoraj rozbiła słabe w tym sezonie Atletico Madryt. Wynik 5:2 świetnie obrazuje, kto był górą na boisku, choć w pomeczowych wypowiedziach Pep Guardiola był krytyczny wobec swojej ekipy. Stwierdził, iż nie kontrolowała spotkania. Podoba mi się takie podejście. Nawet w tryumfie 10:1 można (należy?) znaleźć pewne mankamenty. W końcu popełniło się błąd, który doprowadził do utraty tej jedynej bramki.

O ile defensywa Atletico (zresztą nie tylko madryckiej drużyny) w starciu z Barceloną uległa panice, chaosowi, dezorganizacji, dzięki czemu rywale mogą zdobyć pięć goli, to obrona lepszych zespołów jest dla Katalończyków przeszkodą trudną do przejścia.

Przykładów nie trzeba daleko szukać. Defensywnie ustawiony Inter w minioną środę zdołał wyszarpać remis na własnym stadionie, choć trzeba przyznać, że nie ustrzegał się błędów. W poprzednim sezonie Barca na Camp Nou nie potrafiła strzelić gola Chelsea Londyn, ponieważ ta skupiała się tylko i wyłącznie na obronie. Mało brakowało, a piłkarze trenowani wtedy przez Guusa Hiddinka zdobyliby gola, lecz Didier Drogba nie zdołał pokonać Victora Valdesa w sytuacji jeden na jeden.

Przeciwnicy Barcy powinni brać przykład z tych dwóch ekip. By wywalczyć chociażby remis w konfrontacji z ekipą Guardioli, należy zamurować bramkę czym się da, kryć niezwykle szczelnie. Może wtedy geniusze środka pola nie znajdą miejsca, aby posłać odpowiednie podanie do wbiegającego napastnika.

16:24, piotrek.adamczyk , Inne
Link Komentarze (2) »
środa, 16 września 2009
Snajper kontra technik

No i się doczekałem. Wczoraj Cristiano Ronaldo zdobył dwa gole w meczu Champions’ League z FC Zurych, oba z rzutów wolnych, czym zamknął usta niedowiarkom. Jego rywalizacja z Messim o tytuł najlepszego skrzydłowego Primera Division zapowiada się pasjonująco.

Tak samo, jak walka Samuela Eto’o ze Zlatanem Ibrahimoviciem w Lidze Mistrzów. Tego lata obaj zamienili się klubami. Nieobliczalny Szwed zajął miejsce w Barcelonie, które było zajmowane przez czarnoskórego supersnajpera, będącego obecnie pod opieką Jose Mourinho.

Kameruńczyk ma wiele do udowodnienia swojemu staremu szkoleniowcowi. Pep Guardiola twierdził, iż psuje on atmosferę w szatni, choć nie wszyscy to potwierdzali (z pozytywnym tonie o koledze z drużyny wypowiadali się Xavi oraz Andres Iniesta). W zeszłym sezonie zdobył 36 goli dla „Dumy Katalonii”. Pozbycie się takiego zawodnika jest dziwne. Trudno będzie go zastąpić, choć nie ujmuję klasy Zlatanowi.

Szwed jest świetny technicznie, lecz to inny typ napastnika niż Eto’o. W Interze gra była ustawiona głównie pod niego, tutaj będzie musiał dzielić się piłką z kolegami. W końcu to zawodnicy Barcy wymieniają między sobą liczbę podań równą ilości gwiazd na niebie, zanim któryś z nich zdecyduje się na strzał. Kameruńczykowi brakowało finezji, jaką emanuję Ibrahimović. Nadrabiał to wysoką skutecznością.

Zastanawiam się, czy to Inter nie zrobił lepszego interesu niż Barcelona. Za swoją gwiazdę otrzymał inną, a do tego jeszcze masę kasy, którą można zainwestować w nowych graczy.

Polakom pozostaje emocjonować się pojedynkami, o których wspomniałem. Niektórzy mają ulubione ekipy z zagranicy. Tych, co chcą znaleźć zespół, z którym mogliby się narodowo utożsamić, odsyłam na Cypr. APOEL Nikozja, gdzie gra trzech polskich piłkarzy, na dodatek dwóch z nich regularnie występuje w pierwszym składzie, wczoraj urwał punkty na wyjeździe madryckiemu Atletico. W poprzednich rozgrywkach o mały włos do 1/8 finału nie awansowałaby inna cypryjska drużyna - Anorthosis Famagusta. APOEL ma grupie jeszcze Chelsea Londyn oraz FC Porto. Teoretycznie nie ma żadnych szans na awans, ale…

17:19, piotrek.adamczyk , Inne
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 września 2009
Czekam Cristiano, czekam

Portugalski skrzydłowy niezbyt dobrze znosi przenosiny do nowego klubu. Ciąży na nim niezwykła presja. W końcu nie po to Florentino Perez bił rekord transferowy wszechczasów, by Cristiano Ronaldo nie został najbardziej solidnym filarem Realu Madryt.

Na razie były piłkarz Manchesteru United jeszcze nie do końca przywykł do nowych kolegów, taktyki, trenera. Co prawda zdobył jednego gola wchodząc z ławki w ostatniej kolejce, lecz nie ma co się oszukiwać: kibice oczekują od niego o wiele więcej. Chcą niesamowitych rajdów bokiem boiska, które zostaną zakończone celnym dośrodkowaniem, bądź idealnym strzałem.

Czy to nie za dużo? Ronaldo jest tylko człowiekiem, więc ma momenty słabości. Jedną z nich był zapewne pociąg do pieniędzy, które zaoferował klub ze stolicy Hiszpanii. Nie wierzę, iż przeszedł tam tylko i wyłącznie dla celów sportowych. Równie dobrze mógłby rozwijać się w Manchesterze mimo tego, że wspiął się z nim na sam szczyt klubowej piłki. Portugalczyk ma bajeczną techniką, dokłada do tego niesamowite przygotowanie fizyczne, czym góruje nad Leo Messim, swoim vis a vis z Barcelony.

Właśnie z wyżej wymienionego powodu stawiam Ronaldo nad Argentyńczykiem, któremu Pep Guardiola chce zaaplikować indywidualny plan zajęć z powodu wielu spotkań, jakie ma rozegrać. W przypadku niewywalczenia przez wyselekcjonowaną ekipę Diego Maradony bezpośredniego awansu do MŚ2010, Messi rozegra jeszcze więcej potyczek. Wątpię w to, czy Manual Pellegrini zaaplikowałby swojemu podopiecznemu prywatny tok treningów w tego typu sytuacji. Masa, niebywała masa konfrontacji na angielskich boiskach, starcia w Lidze Mistrzów, Klubowe MŚ - nie trzeba dokładnie obliczać, iż Ronaldo jest przyzwyczajony do rozgrywania większej liczby spotkań.

Czekam na dzień, kiedy Portugalczyk zamknie usta wszystkim niedowiarkom. Kwestią czasu powinna być jego udana aklimatyzacja. Jeżeli wskoczy na swoje wysokie obroty, będzie nie do powstrzymania w Primera Division.

15:53, piotrek.adamczyk , Inne
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 10 września 2009
Gdzie oni są?!

Jeden! Dwa! Trzy! MAŁO!!!

Nawet dwóch napastników, których tak wielu domagało się w pierwszym składzie, na nic by się zdało reprezentacji Polski, skoro nikt z niej nie potrafi rozpocząć ani jednej składnej akcji w ciągu 90 minut gry. Kompromitacja, hańba, blamaż - te słowa to zdecydowanie za mało, by pokazać masochistyczny futbol prezentowany przez Polaków w kolejnym (z wielu już, na szczęście już ostatnim w eliminacjach do MŚ2010) meczów o wszystko ze Słowenią.

Gdzie jest ta ekipa, która dwukrotnie powstrzymała Portugalię? W jaki tylko sobie znany sposób straciła styl gry ze spotkaniu z Czechami? Gdzie podziewa się solidność ze sparingu z Grecją? Jest dla mnie niewytłumaczalne i niezrozumiałe, by przejść aż tak wielką metamorfozę. Wpadki zdarzają się najlepszym od czasu do czasu, nam to weszło w rutynę. Wydaje się, że potyczki z wyżej wymienionymi zespołami to były piękne sny osoby cierpiącej na depresję, która tylko w świecie Morfeusza może cieszyć się na ogół przygnębiającym życiem.

Nie mamy reprezentacji na poziomie europejskiego średniaka, której przytrafiają się słabe mecze. Polska drużyna to obecnie bardzo przeciętna ekipa, lecz raz na jakiś czas potrafi nas zaskoczyć i narobić złudnych nadziei, przesłaniających prawdziwy obraz nędzy i rozpaczy.

Teraz pozostaje czekać na wybór nowego selekcjonera. Prezes PZPN-u już nieoficjalnie zdymisjonował Leo Beenhakkera. Jego następcą będzie zapewne potulny jak baranek Stefan Majewski. Bezkonfliktowy przyjaciel wszystkich, szczególnie władz polskiej piłki.

08:03, piotrek.adamczyk , Reprezentacja
Link Komentarze (1) »
piątek, 04 września 2009
Mimo wszystko Krzynówek

Z doniesień dziennikarzy, którzy znajdowali się razem z reprezentacją Polski na obozie przygotowawczym w Muehlheim, wynika, że w meczu z Irlandią Północną miejsce na lewej obronie zajmie Jacek Krzynówek, nominalny skrajny pomocnik.

Trochę nie rozumiem decyzji Leo Beenhakkera. Piłkarz Hannoveru 96 sam przyznaje, że lepiej się spisuje w drugiej linii niż w obronie. Po chwili dodaje jednak, iż zagra tak, jak potrafi na pozycji wskazanej przez trenera. Nie ma co się dziwić jego słowom. Każdy występ jest dla niego cenny. Kadra jest jedynym miejscem, gdzie Krzynówek może liczyć na regularne występy w pierwszej jedenastce. Po zmianie trenera w jego klubie, stracił miejsce w podstawowym składzie.

Zupełnie inaczej przedstawia się sytuacja Seweryna Gancarczyka. Po przejściu do Lecha Poznań, bez problemu wywalczył sobie miejsce w meczowej jedenastce (miał je również w Metaliście Charków) na lewej obronie. I to nie dlatego, że nie ma tam kto grać, bądź niedawny podstawowy gracz na tej pozycji (Ivan Djurdjević) jest wystawiany po prawej stronie w wyniku kontuzji Grzegorza Wojtkowiaka. Ba, wychowanek Podkarpacia Pustynia jest chyba najlepszym defensorem w Ekstraklasie, który biega po lewej flance boiska.

Holender często stawiał na Krzynówka, nawet wtedy, gdy znajdował się w jeszcze gorszej sytuacji niż obecnie. Gancarczyk był zapomnianym graczem. Po trzyletniej przerwie wrócił do kadry i wydaje się, że nie zagrzeje miejsca w pierwszej jedenastce. Oby decyzja Leo była trafna. Jeżeli zawodnik Hannoveru popełni błąd, który spowoduje utratę bramki, a w konsekwencji porażkę, to nasza trudna sytuacja w grupie zmieni się w beznadziejną.

21:08, piotrek.adamczyk , Reprezentacja
Link Dodaj komentarz »
Liczniki odwiedzin