Kategorie: Wszystkie | Inne | NBA | Nice One | PL | Reprezentacja | Rynek
RSS
piątek, 31 grudnia 2010
Zrobię to!

Jeżeli nie napiszę o moich celach na rok 2011, to raczej ich nie zrealizuję, więc:

1. Przestanę w tak dużym stopniu marnotrawić czas.

To jest jakaś masakra w moim wykonaniu. Moim zdaniem, zbyt długi czas spędzam na opieprzaniu się. A ile rzeczy mógłbym wykonać zamiast bezsensownego siedzenia/leżenia!

2. Będę regularnie pisał na blogu.

Zamiast nicnierobienia, nowe wpisy. Albo po prostu będę pożytecznie egzystował.

3. Przyłożę się do nauki języków.

Nie to, że jestem jakimś tumanem, bo zdolności mam, ale z doszlifowaniem umiejętności do perfekcji jest pewien kłopot. Od semestru letniego rozpoczynam naukę kolejnego języka (teraz przyjdzie portugalski). Jestem dobrej myśli.

4. Poprawię swoją kondycję, a co za tym idzie, przebiegnę półmaraton.

W porównaniu z wydolnością sprzed dwóch lat, teraz jestem kaleką (no może troszkę przesadziłem). Muszę wziąć się za siebie i zamiast kontynuować cykliczne zrywy biegowe, rozpocząć regularne dreptanie.

Okres rozliczeniowy trwa 365 dni. Piona!

11:23, piotrek.adamczyk , Inne
Link Komentarze (1) »
czwartek, 30 grudnia 2010
Nice One - odcinek 10.

Nice one? UNBELIEVABLE ONE!

Polecam również ocenę.

18:47, piotrek.adamczyk , Nice One
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 grudnia 2010
Nieudana pogoń Suns, niezły Gortat

Ten, kto po dwóch kwartach zdecydował się wyłączyć transmisję meczu Los Angeles Clippers - Phoenix Suns, może tylko żałować. To nie była wielka koszykówka. Za to z zapartym tchem oglądało się pościg Suns. No dobra, z zapartym tchem, jeżeli kibicowało się drużynie z Polakiem w składzie.

Ekipie Alvina Gentry'ego prawie udało się dogonić rywala. W czwartej kwarcie za faule musiał zejść fantastyczny pierwszoroczniak Blake Griffin (28 punktów, 12 zbiórek, jeżeli jemu nie zostanie przyznany tytuł Rookie of the Year, to kto go otrzyma?), przez co gospodarze stracili niesamowitą siłę w ataku. Przekonał się o niej Marcin Gortat, który w pierwszej kwarcie nie odciął 21-latka od podania, dzięki czemu był w stanie wykonać wsad z powietrza.

Na 22.5 sekundy przed końcem świetny dzisiejszego wieczoru Mickael Pietrus trafił swoją piątą trójkę w spotkaniu (łącznie zdobył 25 punktów: 9-14, 5-8, 2-2) i Suns doskoczyli na jeden punkt (103:104). Nic to nie dało. Oba wolne trafił Randy Foye, następnie piłkę stracił Pietrus, a dzieła za pomocą wsadu dokonał Al-Farouq Aminu. 103:108.

Marcin Gortat zapisał się w statystykach od razu po zmienieniu Robina Lopeza (szybko złapał dwa faule) w pierwszej kwarcie. Zebrał piłkę w ataku, by po chwili celnie skierować ją do obręczy. Gorzej szło mu w obronie, ale podczas drugiego okresu przebywania na parkiecie pokazał się w tym elemencie z dobrej strony.

Trudno zaliczyć jego występ do bardzo udanych, choć w pewnym momencie drugiej kwarty był najlepszym strzelcem Suns, a realizator podczas przerwy zdecydował się pokazać kilka jego akcji. MG na pewno wypadł lepiej niż w meczu z Miami Heat. Koledzy z drużyny częściej mu podawali, ten odwdzięczał się im, stawiając dobre zasłony.

27 minut wystarczyło Gortatowi na zdobycie 11 punktów (5-10, 0-0, 1-2), 5 zbiórek, 1 asysty, 1 przechwytu, 1 bloku, 1 straty i 4 fauli. Mimo, że nie był starterem, przebywał na boisku zdecydowanie dłużej niż Lopez (niecałe 10 minut, 2 punkty, 2 zbiórki). To dobry prognostyk dla polskiego jedynaka w NBA.

piątek, 24 grudnia 2010
Gortat zablokowany

Phoenix Suns przegrali z Miami Heat 83:95.

“…może przez jakieś 20-25 minut będzie biegał po parkiecie.” - ta, moje oczekiwania co do pierwszego występu Marcina Gortata w Phoenix Suns były na wyrost. Myślałem bardziej "rozumem" kibicowskim niż rozumem analitycznym.

MG zagrał 17 minut i 35 sekund. Oddał 5 rzutów za dwa, które powiększyły dorobek Suns o 4 punkty. Dołożył do tego 4 zbiórki.

I jeszcze chyba największego babola meczu: pomimo wykonania udanej pompki na Joelu Anthonym, nie zdołał trafić do kosza. Udanym blokiem popisał się James Jones.

Gracze Suns chyba jeszcze do końca nie ufają umiejętnościom „Polskiego Młota”. W pierwszej kwarcie prawie w ogóle nie otrzymywał podań (w całym meczu Steve Nash miał 18 asyst, zaledwie jedną do Gortata). Dopiero w drugiej zdobył swoje pierwszej punkty w barwach nowego zespołu. Podał mu Mickael Pietrus, jeden z elementów ostatniej transakcji pomiędzy Suns a Orlando Magic.

Robin Lopez, konkurujący z Gortatem o miejsce w pierwszej piątce, zdobył 12 punktów (4-7, 0-0, 4-5), pięciokrotnie zebrał piłkę, 4 razy ją stracił. Wszystko w ciągu 26 minut i 43 sekund.

Nieobecność Dwayne’a Wade’a (narzeka na uraz kolana) nie była odczuwalna w szeregach gości. Ciężar gry wzięli na siebie, a jakżeby inaczej, pozostali członkowie „Wielkiej Trójki”: LeBron James i Chris Bosh. Razem zdobyli 59 punktów.

Przed meczem z Miami, Phoenix zdobywało średnio po 108,5 punktu na mecz. Drużyna dowodzona przez Erika Spoelstrę znacznie zniwelowała ofensywne poczynania przeciwników, którzy rzucają najwięcej oczek w NBA.

Minioną noc do udanych zaliczy Jared Dudley. 33 punkty, 7 trafionych rzutów za trzy, 12 zbiórek - to jego najlepsze osiągnięcia w karierze.

Okazja do lepszego występu nadarzy się Gortatowi już w niedzielę. Suns udadzą się do Los Angeles na mecz z tamtejszymi Clippers. Początek o godz. 21 czasu polskiego.

 

 

Z okazji Świąt, życzę Tobie, Drogi Czytelniku, żeby Ci ość nie utknęła w przełyku, żeby pierogi były smaczne, żeby nadchodzący rok obfitował w wiele pozytywnych niespodzianek. Na przykład takich, jak przejście Gortata do Suns. High five!

czwartek, 23 grudnia 2010
I'm back

Pewnie niewielu czytało ten blog i niewielu czekało na mój powrót. Ok, nie dziwię się, w końcu brak nowych wpisów (mimo znanej kombinacji imienia z nazwiskiem) nie przysporzy mi nowych czytelników.

Powracam do pisania na blogu. Brakuje mi tworzenia luźnych notek dotyczących sportu. A Ty, Szanowny Czytelniku, trzymaj kciuki za to, abym robił to regularnie. I żeby mój obecny zapał nie okazał się słomianym.

Dziś w nocy Marcin Gortat zadebiutuje w barwach Phoenix Suns w meczu z Miami Heat. Nie liczę na to, że Alvin Gentry oddeleguje go do gry w pierwszej piątce, ale może przez jakieś 20-25 minut będzie biegał po parkiecie. Oby z powodzeniem.

Pobudka o 4.15, yeah. Kwadrans później rozpocznie się spotkanie.

18:20, piotrek.adamczyk , Inne
Link Komentarze (2) »
Liczniki odwiedzin