Blog > Komentarze do wpisu
Tym razem bez double-double

Phoenix Suns - Oklahoma City Thunder 107:111

Marcin Gortat znowu nie zagrał dwóch wyrównanych połów. W drugiej kwarcie był zagubiony jak cała ekipa Suns. Nie wychodziła mu gra tyłem do kosza.

Nowe życie wstąpiło w niego po przerwie (w Suns też). Zanotował dwa efektowne dunki, po których śmiało mógł powiedzieć: In your face KD! Może sprowokowałby grzecznego chłopca do wymiany zdań tak jak przed paroma dniami Chris Bosh.

Gdyby nie słaba skuteczność rzutów z gry (zaledwie 3 udane próby na 10, do których dołożył 4/6 osobistych), Polak mógłby zaliczyć dzisiejszy mecz do udanych. Pozostał niedosyt (bo przez trzy ostatnie mecze był najlepszym strzelcem Suns, a ja chcę całą rękę, kiedy oferuje mi się palec?).

Świetnie oglądało się Gortata stawiającego zasłony, był drugim zbierającym (8) w drużynie po Channingu Frye’u (9), ale brak trafień rzutuje na ostateczną ocenę. Podobnie jak na jego pewność siebie.

W pewnym momencie doskonale było widać, że niepowodzenia trochę przytłoczyły Polish Hammera. Znalazł się w dogodnej pozycji, ale zamiast rzucić, wolał oddać piłkę Steve’owi Nashowi, który, choć jest drugi w klasyfikacji asyst na mecz, nie powinien do nikogo mieć pretensji o brak nominacji do Meczu Gwiazd (nie spełni swojej obietnicy, miał wykonać wsad podczas ASG). Wybrany na rezerwowego Russell Westbrook zaprezentował się lepiej w starciu z kanadyjskim rozgrywającym.

Porażka z OKC kończy domową serię gier z bilansem 3-2. W nocy z poniedziałku na wtorek podopieczni Alvina Gentry’ego zmierzą się z Golden State Warriors.

sobota, 05 lutego 2011, piotrek.adamczyk

Polecane wpisy

Liczniki odwiedzin